Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Koszyk wyłączony
Zamknij okno
Koszyk wyłączony

Nie przyjmujemy teraz zamówień.

DROIT DE SUITE - CZY ARTYSTA NADAL UCZESTNICZY W HISTORII SWOJEGO DZIEŁA?

Są takie momenty w historii dzieła sztuki, o których rzadko myślimy.

Artysta kończy obraz. Podpisuje go. Obraz trafia do galerii, a potem znajduje swojego pierwszego właściciela. Zaczyna nowe życie, w czyimś domu, kolekcji, biurze.

I mogłoby się wydawać, że właśnie tutaj historia artysty z tym dziełem się kończy.

Ale nie zawsze. Istnieje we francuskim prawie sztuki określenie droit de suite, które można przetłumaczyć jako „prawo do dalszego ciągu”. To prawo artysty do otrzymania określonego udziału w przychodzie z kolejnej, zawodowej odsprzedaży jego dzieła.

Wyobraźmy sobie obraz. Artysta sprzedaje go po raz pierwszy. Trafia do prywatnej kolekcji i przez kilka lat spokojnie wisi na ścianie. Mija czas. Artysta staje się bardziej rozpoznawalny, jego prace zyskują na wartości, a obraz ponownie pojawia się na rynku. Zmienia właściciela - i właśnie wtedy może zadziałać droit de suite.

  • dodano: 04-09-2026
DROIT DE SUITE - CZY ARTYSTA NADAL UCZESTNICZY W HISTORII SWOJEGO DZIEŁA?

Droit de suite jest pewnym rodzajem ciągłości tej historii.

Nie oznacza, że artysta staje się współwłaścicielem dzieła ani że uczestniczy w każdej jego kolejnej sprzedaży. W Polsce dotyczy ono przede wszystkim zawodowego obrotu określonymi dziełami sztuki i obowiązuje pod warunkiem spełnienia konkretnych wymogów.

Są też sytuacje, kiedy nie ma zastosowania. Przykładowo, wynagrodzenie z tytułu droit de suite nie przysługuje, gdy cena odsprzedaży jest niższa niż równowartość 100 euro. Prawo ma również swoją granicę czasową, co do zasady autorskie prawa majątkowe wygasają 70 lat po śmierci twórcy.

To jednak nie oznacza końca historii artysty.

Autorskie prawa osobiste, w tym prawo do autorstwa i oznaczenia dzieła nazwiskiem twórcy, pozostają chronione bez ograniczenia w czasie. I właśnie ta różnica wydaje mi się szczególnie ciekawa.

Droit de suite ma swój początek i swój koniec. Historia dzieła - niekoniecznie.

Kiedy kupujemy obraz do własnego domu, najczęściej myślimy o tym, co dzieje się teraz. Czy pasuje do wnętrza. Czy dobrze czujemy się w jego obecności. Czy będziemy chcieli patrzeć na niego codziennie. Rzadziej zastanawiamy się nad tym, co będzie za dziesięć czy dwadzieścia lat. A przecież właśnie wtedy może rozpocząć się kolejny rozdział. Może zmienić się mieszkanie. Kolekcja. Właściciel. Miasto. Może pojawić się ktoś, kto spojrzy na ten sam obraz zupełnie inaczej niż my. I może właśnie w tym tkwi wyjątkowość sztuki, że potrafi przechodzić z rąk do rąk, nie tracąc swojej tożsamości.

Droit de suite przypomina nam, że za dziełem zawsze stoi jego twórca.

Nawet jeśli obraz znajduje się już daleko od miejsca, w którym powstał. Nawet jeśli jego wartość przez lata wielokrotnie się zmieniła. Nawet jeśli na jego drodze pojawiło się kilku kolejnych właścicieli. To nadal jest ten sam obraz. I nadal ma tego samego autora. Następnym razem, kiedy zobaczysz w galerii obraz, który właśnie znalazł nowego właściciela, pomyśl o nim trochę szerzej. Być może patrzysz nie na koniec pewnej historii, ale na jej kolejny rozdział.

Bo w świecie sztuki sprzedaż nie zawsze oznacza zakończenie. Czasem jest dopiero początkiem dalszej drogi.

Hania