Czasem słyszę też: „Szkoda, że ten obraz nie jest trochę mniejszy”. Ten sam temat, tylko w innej skali.
A przecież wielkość obrazu i jego format są środkiem wyrazu. Ten sam motyw namalowany w innym formacie staje się już trochę innym obrazem. Inaczej oddziałuje na przestrzeń. Inaczej buduje emocje. Inaczej prowadzi nasze spojrzenie.
Wyobraźmy sobie obraz przedstawiający spokojne wnętrze zanurzone w pomarańczowym, ciepłym świetle. Intuicyjnie czujemy, że taka przestrzeń będzie przyjazna i otulająca, podczas gdy ta sama scena pokazana w chłodnym, niebieskim świetle może wydawać się bardziej melancholijna czy niepokojąca. Naturalnie rozumiemy, że kolor i światło wpływają na emocjonalny odbiór obrazu. Podobnie działa również skala.
W codziennym odbiorze przywykliśmy do nieustannego powiększania i pomniejszania zdjęć. Fotografia w mniejszym formacie nadal wydaje się przedstawiać tę samą rzeczywistość - jedynie mniej czytelną czy mniej szczegółową. Oczywiście fotografia również ma swoją materialność i własny język, ale bardzo często traktujemy ją jak obraz, którego treść pozostaje niezmienna mimo zmiany rozmiaru.
Z malarstwem jest inaczej. W obrazie format jest równie ważnym środkiem wyrazu jak kolor, światło czy kompozycja. Skala wpływa bowiem nie tylko na sam sposób malowania, ale również na to, jak odbieramy dzieło całym ciałem.
Kiedy byłam dzieckiem, jednym z pierwszych muzeów, które odwiedzałam, było Muzeum Narodowe w Gdańsku. Bardzo wyraźnie pamiętam obrazy malarzy holenderskich przedstawiające wnętrza kościołów - gotyckich świątyń o barokowych wystrojach - które oglądałam w Oddziale Sztuki Dawnej. Obrazy były stosunkowo niewielkie, niemal kameralne w swoim charakterze, nie zaś monumentalne jak przestrzenie, które przedstawiały. I pamiętam bardzo silne wrażenie, że są… za małe.
Ich spokojny, „grzeczny” format opowiadał raczej o codzienności dawnych społeczności niż o duchowości i monumentalności samych świątyń. A ja, oswojona z podobną skalą Bazyliki Mariackiej w Gdańsku, odczuwałam takie przestrzenie zupełnie inaczej - jako wysokie, rytmiczne i niemal nieskończone. Dla mnie były doświadczeniem nie tylko wizualnym, ale też cielesnym.
Myślę, że właśnie wtedy po raz pierwszy naprawdę poczułam, jak bardzo format wpływa na emocje.
Gdybym sama malowała gotyk, musiałabym robić to w odpowiednio dużej skali. Swoją drogą - nadal marzę, żeby kiedyś stworzyć taką serię.
Duży obraz potrafi bowiem oddziaływać nie tylko na wzrok i intelekt, ale również na ciało. Uruchamia nasze poczucie przestrzeni i fizycznej obecności. Stajemy przed nim niemal jak przed obiektem czy bryłą, a nie wyłącznie płaską powierzchnią. Szczególnie wyraźnie widać to w malarstwie pejzażowym.
Patrzenie na pejzaż to jedno, ale doświadczanie go wszystkimi zmysłami staje się już zupełnie innym przeżyciem. Niezależnie od tego, czy jest to pejzaż miejski, czy pejzaż natury. To między innymi dlatego tak bardzo pociąga mnie malowanie w dużej skali.
Fiński architekt i teoretyk architektury Juhani Pallasmaa pisał o tym, że przestrzeń odbieramy całym ciałem, a nie wyłącznie wzrokiem. Nasze ciało staje się więc naturalnym miernikiem proporcji, ciężaru i skali.
Podobnie myślał również Mark Rothko. Bardzo świadomie określał, jaki format powinny mieć jego abstrakcyjne obrazy i w jakiej odległości widz powinien przed nimi stanąć. Nie chodziło mu wyłącznie o oglądanie dzieła, ale o wejście z nim w relację przestrzenną i emocjonalną.
Małe obrazy oczywiście również mają swoją wyjątkową siłę. Są bardziej intymne, ciche, bliższe. Nie dominują przestrzeni tak mocno, ale potrafią budować bardzo subtelną relację z widzem.
Zachwycili mnie kiedyś mecenasi, którzy zawiesili mój niewielki obraz na dużej, pustej ścianie. Dzięki temu jego delikatność wybrzmiała jeszcze mocniej.
Być może więc, wybierając obraz, warto pytać nie tylko o to, ile mamy miejsca na ścianie, ale również: jak chcemy, żeby obraz na nas oddziaływał?
Czy ma nas pochłaniać i angażować całym ciałem?
Czy raczej cicho towarzyszyć codzienności?
Bo format obrazu nie mówi wyłącznie o jego rozmiarze. Mówi również o rodzaju obecności, jaką obraz wnosi do przestrzeni i do naszego doświadczenia.
I może właśnie dlatego tak trudno oceniać sztukę wyłącznie centymetrami.
Agnieszka